Usłyszałam cichy szloch od strony Arisa. Kopnęłam go lekko by nic nie było słychać ale płacz nie ucichł.
-Cicho!-Szepnęłam. Tym razem ucichł.
Wjechaliśmy chyba na jakąś kamienistą drogę bo samochód zaczął podskakiwać co chwilę. Przy każdym podskoku słychać było cichy pisk połączony z westchnieniem. To na pewno nie był Aris. Zaczęłam nogą machać w powietrzu by znaleść źródło dźwięku. Kilka razy kopnęłam w chłopaka.Ale on najwidoczniej nie dał tego po sobie poznać bo nic nie mówił. W końcu znalazłam coś małego i mogłabym, przysiąc że się poruszyło.
-Kto tam jest?- Spytałam
-No, ja- Szepnął w odpowiedzi mój towarzysz.
Przewróciłam oczami i ponownie spytałam:
-Kto tam jest?-Znów brak odpowiedzi ale usłyszałam ciche chlipnięcie co utwierdziło mnie w fakcie że nie jesteśmy sami.
W końcu samochód zatrzymał się a ktoś z porywaczy otworzył bagażnik. Pierwszego wyprowadzili Arisa a zaraz potem mnie. Gdy szliśmy ja wciąż miałam na głowie worek.
- Ruszaj się!-Warknął ktoś ale nie do mnie.
-Przepraszam.-Dziewczynka a po głosie mogłam rozpoznać około 7 lat. O Boże. Ci ludzie nie pohamują się przed niczym, jeden z powodów dlaczego wolę moje plemię to to, że mamy umiar. Nie porwalibyśmy żadnego dziecka.
Szliśmy długim korytarzem skręcając co chwilę. W duchu modliłam się by nie przydzielono mnie do celi z Arisem. Chyba że od razu nas zabiją... Usłyszałam dźwięk otwierających się starych drzwi a zaraz potem leżałam skulona na podłodze. Drzwi zamknęły się a ktoś ciągnąc po ziemi przyprowadził do drugiego końca pomieszczenia. Słyszałam jak ktoś przykuwa mnie kajdankami do czegoś. Poczułam jak ktoś łapie mnie w talii i zaczyna ręce przesuwać w dół. Zaczęłam się wyrywać.
-Spokojnie. Tylko sprawdzam czy nie masz broni- Powiedział wartownik a mnie o dziwo uspokoiły jego słowa. Może bardziej jego ton. Rozwiązał mi węzły na dłoniach co moim zdaniem było nie mądre. Oczywiście korzystne dla mnie. W końcu zdjął worek z głowy a przede mną ukazał się w całej okazałości chłopak może dwa lata starszy ode mnie. Czarne włosy krótsze po bokach oraz z postawioną grzywką ładnie się prezentowały. Wzrok przykuwały oczy: lewe czarne prawe zielone. Miał idealnie jasną cerę (co mnie się bardzo podobało). Nie dało się pominąć jego sylwetki pływaka. Od razu obudził się mój dziewczęcy instynkt i miałam ochotę rzucić mu się na szyję. Obudź się dziewczyno! Przeniosłam wzrok na pomieszczenie.
Pokój nie wyróżniał się niczym. Zwykłe metalowe ściany, szara betonowa podłoga i krzesło stojące na przeciwko mnie nie zachwycały niczym.
Wartownik wstał i usiadł na ziemi co wydawało się być bezsensowne gdyby nie to że na krześle była wielka czerwona plama.
Otrzepałam kawałek podłogi z kurzu i ułożyłam się plecami do chłopaka. Zasnęłam mimo okoliczności w jakiej się znalazłam.
Mam nadzieję że się podoba :) Pozdrawiam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz