Jak się podoba? :D

czwartek, 4 czerwca 2015

Rozdział 1 :)


        Biegłam dość szybko, niestety nie na tyle by dogonić resztę. Mimo mojego niebieskiego pochodzenia zupełnie się tam nie nadawałam. Podczas gdy dla innych to był przyjemny bieg ja cała spocona umieram ze zmęczenia. Biegłam dobre kilka metrów od grupy. Codzienne biegi jak zawsze psuły mi resztę dnia.
-Hern! Pośpiesz się- Krzyknął ktoś dowodzący. Tak zazwyczaj zwracają się do mnie inni. Hern to moje nazwisko a ja nienawidziłam gdy ktoś tak do mnie mówi
-Katia. Nazywam się Katia.-Mruknęłam do siebie ale zaraz po tym zaczęłam się rozglądać czy nikt nie słyszał.
        W końcu otrząsnęłam się i przyśpieszyłam. Po kilku minutach byłam na równi z ostatnią osobą z grupy. nie cieszyłam się długo tym zwycięstwem, ponieważ całą energię zużyłam na dobiegnięcie tu więc znowu zaczęłam zwalniać.. Szybkim ruchem zdjęłam plecak z pleców i otworzyłam go. Wygrzebałam butelkę z czerwonym napojem które otrzymywaliśmy od czerwonych w zamian za ćwiczenie ich wojska.  Przyłożyłam butelkę do ust i napiłam się łyk. Nagle ktoś podszedł i wytrącił mi butelkę z ręki. Odwróciłam się w stronę sprawcy i bez zaskoczenia stwierdziłam że jest nim Aris. Współplemieniec który już od dzieciństwa sprawiał mi kłopoty denerwował przy każdej okazji. W dziwny sposób wykrzywił swoją twarz co chyba miało być uśmiechem. Przewróciłam oczami i bez słowa pobiegłam na drugi koniec grupy popychając przy tym niektórych ludzi. Mimo jego okropnego charakteru był przystojny. W tej chwili podrywał jakąś dziewczynę która nieświadoma tego w co się pakuje śmiała się razem z nim. Ja sama nie byłam jakoś specjalnie piękna. Raczej przeciętna. Prawie rażące niebieskie oczy i długie rude włosy to moje największe atuty. Niestety byłam dość niska jak na moje plemię.
-Dobra koniec na dziś.- Odezwał się dowodzący a ja z trudem przecisnęłam się przez tłum udając się do mojego ulubionego miejsca. Czyli "klif" który nazwałam górą ale nie zamierzam zmienić nazwy która służy mi od czasów gdy ja i Aris byliśmy jeszcze przyjaciółmi. I chociaż trudno w to uwierzyć tak było. Na szczęście kłótnia nas poróżniła a górę przejęłam ja.



Dobra na razie to tyle. Mam nadzieję że się podobało. Pozdrawiam ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz