Usiadłam i zsunęłam nogi tak by zwisały z urwiska. Nagle na plecach poczułam czyjeś dłonie. Zszokowana ześlizgnęłam się z klifu. Krzyknęłam przerażona, na szczęście ten ktoś zdążył mnie złapać zanim spadłabym i roztrzaskała o którąś ze skał na dole. Dość nie przyjemna wizja zniknęła a nad moją twarzą pojawił się Aris. Ułożył mnie w bezpiecznej pozycji po czym podał mi rękę. Wstałam szybko odtrącając jego dłoń. Co z tego że chciał mi pomóc? Przecież próbował też mnie zabić.
-Hej.-Powiedział z tym swoim aroganckim tonem którego nie znosiłam
Zignorowałam go i udałam się z powrotem do miasta.
-Czekaj!- Nie dawając za wygraną Aris pobiegł za mną.
Odwróciłam się gwałtownie i z pytającym wzrokiem oraz uniesioną brwią czekałam aż coś powie. Aris chyba jednak nie zrozumiał aluzji i dalej stał bez słowa.
-Co?- Spytałam zniecierpliwiona.
-Dowodzący przez przypadek dowiedział się o moim... wyczynie
-No i?-Westchnął i zaczął przestępować z nogi na nogę.
-No i...- Zaczął znowu- Tak jakby mam przez tydzień sprzątać po obiadach wojskowych.
-No i?-Jeśli mnie poprosi o pomoc to chyba go zabiję.
-Jutro mam małe spotkanie z koleżanką, więc nie będę mógł się tym zająć.
Co za tupet!Prychnęłam i odwróciłam się na pięcie. W tym samym czasie ktoś nałożył mi worek na głowę i przygwoździł do ziemi. Zaczęłam się wyrywać ale na próżno. Napastnik był o wiele cięższy a mi wcale nie pomagała moja nikła siła.
-Niby niebiescy a energii w nich nie ma- Zaśmiał się donośnym głosem a inni zawtórowali mu.
Mogłam bez problemu stwierdzić że było ich około trzech.
Jeden z nich złapał mnie za ramie i zaprowadził do samochodu. Wyrywałam się i wrzeszczałam ale to wszystko cichło w porównaniu do krzyków Arisa. Różnica jest taka że on wcale nie wrzeszczał z przerażenia a raczej krzyczał na napastników żeby go puścili. Kopałam byle gdzie i nawet kilka razy trafiłam ale porywacz tylko zaśmiał się i rzucił w moją stronę parę ripost.
-Co się dzieje?!- Spytałam Arisa ale nie doczekałam się odpowiedzi gdyż wrzucono mnie do bagażnika a zaraz potem ten na mnie upadł.
-Co się dzieje?-Spytałam ponownie
-Cicho tam!- Krzyknął ktoś z przodu a ja nie chcąc dawać im powody by mogli mi coś zrobić posłuchałam się i skupiłam myśli na tym by się stąd wydostać.
Wiem krótkie :D Może następnym razem będzie dłuższe ;) Pozdrawiam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz